Newsletter
Imię:
Email:
Artykuły 

Dla większości (bo 63 procent) Polaków ośmiogodzinny czas pracy jest za krótki – wynika z sondażu przeprowadzonego przez jeden z portali. Co dziesiąta osoba pozostaje w pracy sześć godzin lub dłużej ponad wymiarowy czas pracy w tygodniu. Z danych GUS wynika, że 1,2 mln Polaków ma więcej niż jedno miejsce pracy. Podwajają się nasze zarobki, ale także zadania i czas pracy. Unijna agencja Eurofund donosi, że spędzamy w pracy przeciętnie 48 godzin tygodniowo, a rekordziści przekraczają 60 godzin pracy. Bywają i tacy, dla których praca nigdy się nie kończy. Nieustannie się mobilizują, ale jak długo można oszukiwać organizm? Ceną za wydłużony czas pracy jest coraz powszechniejsze poczucie zmęczenia.

Dzisiejsze zmęczenie różni się od tego, które odczuwali nasi przodkowie. Przez wieki zmęczenie kojarzyło się przede wszystkim z wysiłkiem fizycznym – pracą mięśni i związaną z tym utratą energii. Powrót do wydolności fizycznej następował względnie szybko – wystarczała odpowiednia ilość snu i pożywienia, by móc na nowo podjąć konieczne aktywności życiowe. Dziś coraz częściej doświadczamy zmęczenia psychicznego. Ten stan poważnego naruszenia wydolności systemu nerwowego pojawił się wraz z nowoczesną cywilizacją i idącymi za nią radykalnymi zmianami stylu życia.

Daleko odeszliśmy od ideału dobrego życia, wypracowanego przez średniowiecznych mnichów. Owo dobre, a więc i szczęśliwe życie wynikało z samopodtrzymującej się harmonii, a jego podwaliną był proporcjonalny i powtarzający się każdego dnia podział czasu życia na trzy równe części: vita activa, sen i vita contemplativa. Pierwsze z nich – życie aktywne – zogniskowane jest wokół pracy, zawiera wszelkie celowe działanie i wytwarzanie czegoś, osiąganie celów. Vita contemplativa przeciwnie – to czas zatrzymania, kontaktu z Bogiem, z drugim człowiekiem, z samym sobą, z naturą i otoczeniem, czas refleksji, tworzenia, czas doświadczania i radości istnienia.

Poszerzony czas pracy z wielością zmiennych zadań, z presją oczekiwań, z koniecznością stałego podnoszenia kwalifikacji angażuje wszystkie siły naszego umysłu, odporności psychicznej i wytrzymałości fizycznej. Eksploatuje nasze zasoby życiowe, „rabuje” czas i energię potrzebną do systematycznych działań odnawiających i budujących poczucie sensu, a mieszczących się w sferze vita contemplativa. Trzeba znaleźć czas na coraz więcej zadań, gdzieś trzeba zmieścić także rosnące możliwości korzystania z wszelkiej rozrywki. Co więc robimy? Zmniejszamy liczbę godzin snu, osłabiając tym samym naturalny mechanizm regeneracji. W czasie snu głębokiego znikają w naszym ciele hormony stresu, za to pojawia się hormon wzrostu, służący do reperacji tkanek. Kiedyś respektowaliśmy siódmy dzień tygodnia. Dziś, rozpędzeni w apetytach konsumpcyjnych, zanegowaliśmy ten święty czas odpoczynku.

Planowanie

Intencją różnych koncepcji planowania było objęcie i „zmieszczenie” w czasie – w perspektywie dnia, tygodnia, miesiąca – wszystkich najistotniejszych obowiązków, potrzeb i konieczności. W rezultacie, w powodzi kolejnych zadań do zrealizowania zaczęło nam brakować miejsca na rzeczy niezaplanowane, na spontaniczność wyborów, na możliwość czasowej demobilizacji, bezinteresowne zagapienie się, zwolnienie tempa – po prostu na życie. Dominacja vita activa postawiła nasz organizm w stan permanentnej mobilizacji, nigdy niewygasającej z powodu zbyt małej ilości snu i niewystarczającego zanurzenia w vita contemplativa. To ostatnie zresztą redukujemy często do bezrefleksyjnej, przypadkowej rozrywki. Z badań CBOS wynika, że ponad połowa Polaków (54 proc.) w czasie wolnym ogląda telewizję lub filmy.

Co więcej, przyzwyczailiśmy się do szybko zmieniających się bodźców. Silne bodźce podnoszą poziom adrenaliny – co oznacza po prostu permanentny stres. Dają nam one poczucie życia na wysokich obrotach i wypierają „staromodną”, związaną z refleksją i spokojem potrzebę pełni.

Kiedy należy powiedzieć STOP?

Nic dziwnego, że w takim stanie rzeczy musi pojawić się zmęczenie psychiczne. Zmęczenie jest naturalną i obronną odpowiedzią organizmu, który mówi: dość. Chroni nas przed dalszą zbyt intensywną pracą. Zdaniem Aleksandra Perskiego, psychologa klinicznego i twórcy kliniki chorób stresowych w Sztokholmie, zmęczenie przypomina ból. Sygnalizuje nam, że byliśmy zbyt aktywni, zużyliśmy za dużo energii. Ten stan z natury prowadzi do wyhamowywania, wyłączenia się, zmiany zachowania. Tak jest w przypadku zmęczenia aktywnością fizyczną. Niestety ze zmęczeniem psychicznym sprawa jest bardziej skomplikowana.

Zmęczenie fizyczne często wiąże się z przyjemnymi odczuciami – wysiłek fizyczny powoduje wyrzut do krwi endorfin, zapewniających dobre samopoczucie. Natomiast zmęczenie psychiczne to nic przyjemnego, więcej wspólnego ma z depresją. Pojawia się wtedy poczucie nieprzyjemnej pustki wewnętrznej, zniechęcenia, wypalenia, „absmaku”, a nieraz nawet niechęci do samego siebie. O ile zmęczeni fizycznie zapadamy w długi, dobry sen, który przynosi nam regenerację, o tyle w stanie zmęczenia psychicznego często mamy kłopoty z zaśnięciem. Śpimy niespokojnie, a noc nie przynosi odpoczynku. Budzimy się zdemobilizowani, rozbici, „w dołku”. Pojawia się swoista dezorganizacja – choć czujemy się zmęczeni, nie dążymy do wypoczynku, nieracjonalnie przedłużamy aktywność, którą jesteśmy zmęczeni, próbujemy obsesyjnie dokończyć coś, co powinniśmy odłożyć na potem. Wydaje się, że o ile w przypadku zmęczenia fizycznego mamy do czynienia z homeostatycznym ujemnym sprzężeniem zwrotnym, to znaczy zmęczenie powoduje wygaszanie aktywności fizycznej, o tyle w przypadku zmęczenia psychicznego ten mechanizm samoregulacji jakby nie działa. Nieraz dochodzi wręcz do sprzężenia zwrotnego dodatniego: poczucie zmęczenia zamiast wygaszać aktywność, która była jego przyczyną, nasila ją.

Zmęczenie psychiczne wydaje się przejściową formą dezorganizacji psychicznej, wynikającej z zachwiania równowagi. Potwierdzają to neurofizjologowie: w tym stanie następuje zakłócenie w pracy neuroprzekaźników, we krwi i w komórkach gromadzą się toksyczne substancje, które mogą powodować nawet obumieranie neuronów. Spójny z koncepcją dezorganizacji jest fakt, że taki rodzaj zmęczenia nasila u nas negatywne cechy osobowości: drażliwość, lęk, skłonność do depresji lub do agresji. Nierzadko dochodzi wtedy do zachwiania samooceny, dysproporcję zadań wobec możliwości przypisujemy – nie zawsze słusznie – własnej niekompetencji.

Wydaje się, że zmęczenie fizyczne mieści się w naszej „zwierzęcej” naturze – aktywność znajduje swoje domknięcie w odpoczynku. Natomiast działalność umysłowa, twórcza wychodzi niejako poza te ramy, nie ma swojego naturalnego końca. Można spekulować, że zmęczenie psychiczne jest ewolucyjnie późniejsze od fizycznego. Wcześniej stworzenia żyły w ramach względnie zamkniętego środowiska. Instynkty w zupełności wystarczały, by poradzić sobie z bieżącą sytuacją. Jeśli zaś nie wystarczały, osobnik ginął, a jego miejsce zajmowały te lepiej przystosowane. Funkcje neurofizjologiczne służyły wyłącznie do organizacji wysiłku fizycznego, potrzebnego do życia i przeżycia, nie zużywały się na oderwane od rzeczywistości deliberacje. Twórcze myślenie może prowadzić nas donikąd, rodzić frustrację: jakże męczymy się próbami rozwiązania abstrakcyjnego problemu matematycznego...

Nie każde zajęcie wywołuje zmęczenie psychiczne. Często jest ono sygnałem, że coś robimy wbrew sobie. Wtedy, paradoksalnie, odczuwamy jego symptomy od samego początku, nieraz nawet przed rozpoczęciem pracy czujemy się tak zmęczeni, że nie jesteśmy w stanie za nic się zabrać. Na samą myśl o tym, co mamy zrobić, ogarnia nas zmęczenie. Inaczej jest ze zmęczeniem fizycznym – nie odczuwamy bólu mięśni przed pracą, nawet przed taką, której nie lubimy.

Zmęczenie psychiczne odczuwamy również wtedy, gdy nie czujemy się doceniani za wykonaną pracę – i chodzi tu nie tyle o pieniądze, co raczej o uznanie, poczucie wpływu, wdzięczność, a także o samowzmocnienie poprzez poczucie, że coś osiągnęliśmy. W tej kategorii mieści się też praca, która naszym zdaniem idzie „na marne”, bezsensowna, nieprzydatna. Przyczyną zmęczenia psychicznego bywa brak poczucia wpływu na własną rzeczywistość. Zdarza się tak, kiedy wykonujemy pracę, która nam „nie leży”. Męczy także nadmiar obowiązków, wywołujący poczucie, że nie jesteśmy w stanie im podołać.

Najgroźniejsze jest zmęczenie chroniczne, „uskładane”, którego wczesne sygnały zostały zignorowane. Prowadzi do wypalenia, wyczerpania do dna energii psychicznej, a nierzadko też fizycznej. To poważne zagrożenie zdrowia, a nawet życia.

Jak odpocząć?

Odpoczynek oznacza odzyskiwanie utraconej energii. Wymaga to przede wszystkim odpowiedniej ilości snu (7-8 godzin), racjonalnego odżywiania, ruchu – koniecznego, by się dotlenić i pobudzić pracę serca. Potrzebujemy choćby krótkiego czasu dla siebie, którym możemy dysponować zgodnie z własną wolą. Wbrew pozorom nie jest to łatwe. Zaprzężeni w kierat codziennych zadań i obowiązków przestajemy odróżniać, co jest koniecznością, a co własnym wyborem. Co musimy, a co chcemy. W efekcie wszystko staje się obciążeniem – nawet to, co wcześniej było naszą chęcią i radością. Uwikłani we wszelkie „trzeba”, „należy” (szczególnie wobec bliskich osób), z poczuciem, że wciąż „nie wyrabiamy się” – zapominamy o własnych potrzebach. Wydaje nam się, że one mogą jeszcze poczekać.

Ochrona przed zmęczeniem, to możliwość wielokierunkowych działań, które mogą nas uchronić przed niepotrzebnym stresem lub zmniejszyć nacisk aktualnych obciążeń. Co się składa na te działania? Na przykład robienie przerw w aktywności lub zmiana tematu zajmującego nasz umysł (rodzaj umysłowego płodozmianu). To także zdolność do dystansowania się wobec trudności, korzystanie z różnych form relaksacji, umiejętność zachowań asertywnych (np. gdy odmawiamy podjęcia pracy przekraczającej nasze możliwości). Mniej zmęczeni bywają ci, którzy mają pozytywne nastawienie wobec świata i ludzi, dobre relacje z bliskimi i przyjaciółmi, realizują swe marzenia i potrzeby. Przed zmęczeniem chronią nas też inicjatywy i działania, które zwiększają poczucie sensu w życiu – zwykle związane są one z „dawaniem”, aktywnością na rzecz innych. Dzięki nim zwrotnie otrzymujemy dodatkową energię, „uskrzydlającą” nas i wypełniającą głębokim zadowoleniem. Istotne jest też uczucie przyjemności, gdy realizujemy nasze pasje, oddajemy się ulubionym czynnościom albo zagłębiamy się w słuchanie muzyki, w kontemplację sztuki lub przyrody. Z doznawaniem przyjemności wiąże się bowiem wydzielanie endorfin, które powodują poczucie dobrostanu.

Bywa, że wysiłek psychiczny sam w sobie rodzi nagrodę. Na przykład uda nam się rozwiązać jakiś problem, wymyślić coś nowego i wtedy okazuje się, że zmęczenie mija albo zmniejsza się i gotowi jesteśmy podjąć znów wysiłek, np. zastosować znalezione rozwiązanie do rozwikłania kolejnego problemu. Jeśli tak się nie dzieje, jedynym wyjściem wydaje się przejście na metapoziom, czyli spojrzenie z lotu ptaka na to, co robimy. Może wtedy się okazać, że zadanie w danej sytuacji (albo w ogóle) jest nierozwiązywalne i lepiej zająć się czymś innym.

Czas na odpoczynek

Czas urlopu, wakacji służy temu, by „nadrobić” niedostatki odpoczynku bieżącego. Takie odpoczynek daje przypływ nowych sił.

Ale czasem trudno nam się przestawić z codziennego zabiegania, napięcia, maksymalnej mobilizacji na inny tryb życia. Potrzebujemy dodatkowego okresu adaptacji do odpoczynku – moment „wyhamowywania” nie jest jeszcze odpoczynkiem, przeciwnie – mogą się wtedy nasilać przykre objawy przemęczenia, wcześniej zagłuszane. Nasze myśli obsesyjnie krążą wciąż wokół pracy, nie możemy usiedzieć na miejscu, delektować się wolnym czasem. Problem ten dotyczy co trzeciej osoby pracującej umysłowo. W takiej chwili warto najpierw zadbać o zdrowy, długi sen. Drugiego, może trzeciego ranka obudzimy się rześcy i chętni do spotkania z otaczającym nas światem. Poszukajmy otoczenia, w którym dobrze się czujemy i będziemy mogli robić to, co lubimy.

Nieodzowny jest ruch – przyczynia się on do regeneracji zmęczonych obszarów mózgu. Jeśli spotkania z ludźmi, to tylko z tymi, z którymi czujemy się swobodnie. Kontakt z naturą, wodą, zielenią – ile się da. Jak najmniej hałasu i chaosu. I niesprzyjających myśli. Na przykład, że bez nas sobie nie poradzą. Albo obaw, czy zdążę odpocząć. Nie warto liczyć upływającego czasu urlopu, ani żałować nietrafnego wyboru miejsca na wypoczynek – spróbujmy wydobyć jak najwięcej korzyści „mimo wszystko”.

Czy istnieje model życia, który byłby rodzajem perpetuum mobile, czyli zawierał mechanizm samoodnowy i samoregulacji? Prowadzone w różnych zakątkach świata badania nad tajemnicą długowieczności ujawniają, że oczywiście ważny jest regularny tryb życia, zdrowe pożywienie, czyste powietrze i aktywność fizyczna. Ale poza tym wszystkie badania zgodnie wskazują na pewne właściwości osób długowiecznych: ich pogodę ducha (która jest miarą zdolności przystosowania), życzliwość, ukierunkowanie na coś poza własną osobą – Boga, innych ludzi, sztukę, ważną społecznie ideę. Aby rozwijać te przymioty i angażować się w coś większego niż my sami, potrzebujemy czasu na zatrzymanie, rozejrzenie się wokół.

Zatrzymanie pozwala też spotkać się z samym sobą, sprawdzić, czy idziemy w dobrym kierunku, ewentualnie zaplanować jakieś zmiany. Zatrzymanie pozwala głębiej poczuć zanurzenie w życiu. To może być zabawa z dzieckiem na plaży, przyglądanie się obłokom czy gwiazdom, obserwowanie własnych myśli i uczuć, nieśpieszna refleksja nad czymś ważnym. Jest odskocznią od taśmociągu pilnych spraw i zadań. Dzięki temu możemy pewniej i przytomniej iść dalej.

 

Znalezione obrazy dla zapytania zdrowy oddech

 

 

 

Stres towarzyszy nam wszystkim. Każda osoba indywidualnie reaguje i na swój własny sposób radzi sobie z tym zjawiskiem. Jednak skutki nadmiernego stresu dotykają nas w różnym stopniu. Są ludzie, którzy potrafią radzić sobie z trudnymi sytuacjami w sposób naturalny i spontaniczny. Jednak dla wielu osób nadmiar stresu staje się niezwykle groźnym przeciwnikiem, a potyczka z nim może mieć bardzo negatywne i długofalowe skutki.

Często nie zdajemy sobie sprawy z faktu, że to sposób postrzegania trudnych sytuacji, nie zaś same sytuacje, decydują w dużym stopniu o naszym potencjale do efektywnego radzenia sobie ze stresem. W naszej psychice i jej zdolności do pozytywnego postrzegania i interpretowania zdarzeń (nawet tych trudnych) tkwi ogromny potencjał. W ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat przeprowadzono wiele badań na polu medycyny i psychologii, wskazujących na rolę psychiki jako czynnika warunkującego naszą zdolność do pokonania stresu, a nawet przezwyciężenia groźnych chorób. Udowodniono, że osoby o optymistycznym i racjonalo-konstruktywnym podejściu do życia rzadziej zapadają na różnorodne choroby, dłużej żyją, a jeśli zachorują, to dużo szybciej dochodzą do zdrowia. To, w jaki sposób oceniamy otaczający nas świat, i jak widzimy przyszłość, decyduje o jakości naszego życia i stanie zdrowia. Można spokojnie założyć ze obraz świata, w jakim funkcjonujemy, powstaje w naszych głowach, w naszych poglądach, wyobrażeniach, ustosunkowaniach do innych ludzi i nas samych. W gruncie rzeczy to dobra wiadomość. Aby zmienić styl życia i nauczyć się radzić z zewnętrznymi trudnościami, możemy tego skutecznie dokonać modyfikując własne negatywne przekonania i sięgając do zasobów, które tkwią w każdym z nas. Duże znaczenie ma tu troska o siebie samego. Rodzaj szacunku dla własnej osoby, organizmu, dla własnego ciała.

Niestety wiele osób traktuje swoje ciało jak rodzaj kontenera, służącego do magazynowania bądź absorbowania frustracji czy negatywnych stanów emocjonalnych. Objadanie się, palenie, alkoholizm - to przykłady tej patologicznej tendencji. Często nie zdajemy sobie sprawy z tego, że możemy o 180 stopni zmienić podejście do naszego organizmu, na swój sposób zaprzyjaźnić się z nim. Nie zawsze wiemy też o tym, że może nas czekać za to cenna nagroda. Osoba, którą charakteryzuje zdrowa równowaga pomiędzy ciałem i psychiką, to człowiek zdolny do efektywnego funkcjonowania w otaczającej rzeczywistości i skutecznego stawiania czoła zewnętrznym trudnościom. Istnieje wiele przejawów opisanej wyżej równowagi. Zdolność do obecności, funkcjonowania teraz i tutaj to jeden z fundamentów efektywnego ustosunkowania do rzeczywistości. Człowiek uważny i obecny jest zdolny do podejmowania wyborów i decyzji adekwatnych do zewnętrznych zdarzeń. Ze zdolnością tą związany jest fenomen opisany w psychologii (a zwłaszcza tzw. bioenergetyce Lowena) jako ugruntowanie. Ugruntowanie to zdolność do pełnego bycia w realnym świecie, głębszego postrzegania zdarzeń, na poziomie psychologicznym - zdolność do wchodzenia w satysfakcjonujące i autentyczne relacje z drugim człowiekiem. Ugruntowanie ma tez swój komponent fizyczny. To zdolność do mocnego stąpania po ziemi, bycia na tym świecie całym sobą. Ugruntowanie to wspaniały dowód na to ze nasze ciało i nasza psychika potrafią wspólnie tańczyć ten sam taniec, nie depcząc sobie po palcach.

Mówiąc o uważności i ugruntowaniu nie sposób nie wspomnieć o roli świadomego i głębokiego oddychania. Oddech jest pomostem pomiędzy naszą psychiką i naszym ciałem, rodzajem spoiwa, które łączy nasz umysł z ciałem. Świadome oddychanie jest wynikiem naszej uważności, albo patrząc na to z innej perspektywy - kotwicą do funkcjonowania w tym momencie. Osoby potrafiące świadomie i głęboko oddychać, są w mniejszym stopniu narażone na skutki negatywnego myślenia i interpretowania zdarzeń czy przyszłości, są zdolne adekwatnie postrzegać rzeczywistość, nie ulegając negatywnym wizjom swojego umysłu. Właściwy oddech ma tez ogromny wpływ na funkcjonowanie naszego organizmu. Wpływa pozytywnie na system odpornościowy i mięśniowy (redukuje napięcia mięśniowe). Zwiększa wydolność układu krwionośnego i nerwowego, pozytywnie wpływa na nasze myślenie i stan emocjonalny.

Zdumiewający jest fakt, że niewielu ludzi korzysta z tego dobrodziejstwa, jakim jest głęboki i świadomy oddech. Oddychanie jest w istocie doskonałym i skutecznym antystresorem. Tak na prawdę (pomijając przypadki ciężkich chorób i głębokiego wypalenia) nie musimy sięgać do skomplikowanych wielopoziomowych terapii, aby poradzić sobie ze stresem. Oddychanie jest niezwykle efektywnym i najbardziej naturalnym mechanizmem zdrowotnym, jakim dysponujemy. Stąd też warto zaprzyjaźnić się ze swoim oddechem, lepiej go poznać i zachęcić go do większej (a może głębszej) obecności w naszym codziennym życiu.

Znalezione obrazy dla zapytania oddech

Optymiści mają w życiu naprawdę dobrze. Łatwiej im znosić trudy dnia codziennego, mają zazwyczaj więcej przyjaciół oraz więcej zarabiają, częściej się uśmiechają, a nawet dłużej żyją!

Jak nauczyć się pozytywnego podejścia do życia i postrzegać ludzi oraz zdarzenia jako dobre? Przeczytaj tych kilka rad i dowiedz się, jak można to zrobić!

 

TAK – nauczcie się śmiać z samych siebie

Umiejętność śmiania się z samego siebie oraz posiadanie dystansu jest cenną umiejętnością. Jeśli to potraficie – jesteście naprawdę szczęściarzami, jeżeli nie – spróbujcie! Jest to jeden z tzw. ujść, dzięki którym macie bardziej realny obraz rzeczywistości oraz własnej osoby. Koniec końców życie to przecież gra, której wystarczy znać zasady i włożyć w nią trochę wysiłku, aby stała się niesamowitą przygodą.

NIE – nie zapominajcie o tym, aby doceniać swoich bliskich i mówić im, jak bardzo są ważni

Często bywa tak, że żyjemy na naprawdę wysokich obrotach, mamy mnóstwo obowiązków i zapominamy o tym, jak warto czasem te 5 minut poświęcić na to, by zadzwonić do bliskiej osoby i przypomnieć jej o tym, że jest dla nas ważna. 5 minut to przecież wcale nie tak dużo, prawda? Podtrzymywanie kontaktów jest bardzo ważne, a głos dobrego znajomego zawsze poprawi nasze samopoczucie.

TAK – staraj się patrzyć na życie z tej lepszej strony

Świat, którym się otaczamy to wielkie lustro naszego świata wewnętrznego, zatem to, jak patrzymy na nasze środowisko ma ogromny wpływ na nas samych. Starajcie się być wdzięczni za małe rzeczy – za to, że macie jeszcze kawę w szafce, za to, że jest ładna pogoda, za to, że nie musicie dzisiaj sprzątać mieszkania. Uśmiechajcie się do ludzi – może to pomóc i Wam i im, no i – dlaczego nie?

NIE – nie skupiaj się jedynie na potrzebach umysłu, kosztem serca

Nie ma w życiu nic ważniejszego od tego, by znaleźć harmonię między potrzebami rozumu i serca. Chociaż często szala jest nierówna, to istotne by pamiętać, że są jednakowo ważne i nie należy pomijać żadnej z nich.

TAK – szczęście jest kwestią wyboru, a nie przypadku

Szczęście nie rośnie na drzewach, ani nie wala się po ulicach. Naprawdę trzeba sobie na nie zapracować. Natomiast gdy wreszcie je osiągniecie, Wasza satysfakcja nie będzie znała granic. Kim są szczęśliwi ludzie? To Ci, którzy w mroku dostrzegają światełko nadziei i Ci, którzy szukają, mimo że nie wiedzą jak.

NIE – nie zapominaj o byciu romantycznym

Romantyczność jest tam, gdzie kochający się ludzie, a bez miłości trudno kipieć optymizmem. Bycie romantycznym wcale nie wymaga wielkich nakładów finansowych, ani niesamowitych zdolności artystycznych. Wystarczy jedynie mieć chęci i jakiś pomysł, a sam proces realizacji niebywale poprawi Wam humor.

TAK – marzcie, pracujcie i wierzcie w to, że osiągniecie sukces

Z wielkimi pragnieniami, trudem i miłością człowiek może osiągnąć naprawdę wszystko. Nie mówię, że my Polacy jesteśmy wybitnie leniwym narodem, bo wcale tak nie uważam, natomiast często brakuje nam pewności siebie i śmiałości, by sięgać po swoje marzenia.

NIE – nie narzekaj

Często człowiek znajduje się w takich okolicznościach, gdzie jest zmuszony przebywać z innymi ludźmi w jednym pomieszczeniu dłużej, niż np. 2 godziny i tak już jest, że osoba, która dużo marudzi jest najbardziej męcząca, a przez to również odpychająca. Zastanówcie się logicznie, czy narzekanie (oprócz uzewnętrznienia swoich odczuć i myśli) przynosi jakiekolwiek realne korzyści? No właśnie, nie, a jedynie psuje nastrój Wam i wszystkim dookoła.

 

 
Psychomed

ul. Eugeniusza Kwiatkowskiego 1a/1
45-459 Opole
 
telefon: 734 460 357
 
Psychomed

ul. Eugeniusza Kwiatkowskiego 1a/1
45-459 Opole
 
telefon: 734 460 357
Copyright © Cdtpsychomed